Pasztet tak jak bigos też robię przeważnie raz w roku, w
Boże Narodzenie właśnie. Poza tym, że przyjemnie jest zjeść coś smacznego co
samemu się zrobiło, to jeszcze ładnie zapakowany może być atrakcyjnym
prezentem, albo tak zwanym gościńcem podczas świątecznych odwiedzin. Mój
pasztet praktycznie co roku jest jakiś inny, albo… „bardzo inny”:) Tegoroczny
wyszedł mi jednak na tyle dobry, że postanowiłem się nim podzielić i przepis
zamieścić na blogu, zwłaszcza, że jest mój. Jeśli lubicie kaczkę to polecam,
zawiedzeni nie będziecie, bo jej smak jest mocno wyczuwalny.
Przygotowanie:
Kaczkę pokroić na mniejsze części i umieścić w garnku z
wrzącą wodą. Dodać słoninę, boczek, warzywa, listek, ziele i gotować pod
przykryciem na wolnym ogniu. Po ok. 30 minutach wyjąć słoninę i odstawić do
zmielenia. Pozostałe mięso posolić i dalej gotować, aż będzie miękkie. Po
ugotowaniu odcedzić i ostudzić, pozostawiając wywar. W czasie kiedy mięso się
gotuje podsmażyć na gęsim smalcu lub maśle, cebulę z czosnkiem, dodać po chwili
wątróbkę i dusić pod przykryciem ok. 10. min. Kiedy wszystkie składniki są już
ugotowane i ostudzone należy je zmielić, pierwszy raz na średnich oczkach i
kolejne dwa razy na najdrobniejszych. Do zmielonego mięsa dodać namoczoną w
wywarze z gotowania bułkę, jajka, dobrze wymieszać i przyprawić solą i
pieprzem. Jeśli konsystencja masy będzie za sucha można do niej dodać trochę
wywaru pozostałego z gotowania mięs. Na samym końcu dodać suszoną żurawinę
(pozostawiając jej część do dekoracji) i ponownie wymieszać. Nagrzać piekarnik
do 220 C,
formy do pieczenia o wysmarować gęsim smalcem lub masłem, obsypać tartą bułka i
wypełnić przygotowaną masę maksymalnie do ¾ wysokości. Formy umieścić na blasze
z wodą i włożyć do piekarnika. Po 30 min pieczenia zmniejszyć temperaturę do 180 C i piec kolejne 60 min.
Przed pieczeniem można wierzch masy pasztetowej posmarować tłuszczem i
galaretką która pozostała po gotowaniu mięs. Można też piec bez kąpieli wodnej,
ale dzięki niej mamy gwarancję, że się nie przypali i nie wyschnie.
Składniki:
½ kaczki (ok. 800
g)
150 g
łopatki wieprzowej
200g surowego boczku
250g wątróbek drobiowych
100 g
słoniny
1 łyżka kaczego lub gęsiego tłuszczu.
2 jajka
1 sucha kajzerka
1 spora cebula
kawałek selera
1 średnia pietruszka
1 średnia marchew
2 ząbki czosnku
3 łyżki majeranki
2 listki laurowe
2 ziarenka ziela angielskiego
kilka łyżek tartej bułki do wysypania formy
ok. 100g żurawiny
sól, pieprz do smaku.
U nas zarówno kaczka, jak i gęś w ogóle nie są popularne. Na świątecznych stołach za to często pojawia się perliczka (faraona) lub nadziewany indyk.
OdpowiedzUsuńRobię bardzo dużo wszelkich terrin oraz pâté. Do tej pory moją ulubioną była ta z królika. Jednak, czytając przepis, odnoszą wrażenie, że ta zaproponowana przez Ciebie bardzo mi będzie smakowała.
OdpowiedzUsuńNajlepszego w Nowym Roku!
Pysznie się prezentuje:-) Do tego ta żurawina...
OdpowiedzUsuńCzasem nieoczekiwane efekty są zaskakująco dobre! Udanego roku 2013!
OdpowiedzUsuńNo nie żartuj, zawsze zakładam, że wyjdzie mi coś dobrego:))
Usuńpasztet z kaczki...to ja rozumiem i w dodatku z żurawiną! Pyszności!
OdpowiedzUsuńNo mówiłam, mówiłam przy poprzednim wpisie i nie będę się powtarzać - te same smaki! Mój pasztet był bardzo podobny, choć oprócz kaczki dodałam trochę gęsi i suszonych grzybów, bo bardzo podkręcają smak:)
OdpowiedzUsuńPomyślności w nadchodzącym roku!
Też czasem dodaję grzyby. Do wrzuconego dziś z gęsi dodałem pieczarki.
OdpowiedzUsuńA poza tym miło, że trafiam w Twoje gusta:)
Wszystkiego dobrego!
Oby:) Tylko napisz, nawet jak Ci nie wyjdzie.
OdpowiedzUsuń